Pielgrzymka...

28 lipca do Częstochowy na Jasną Górę przyjechał Papież Franciszek. Dzień wcześniej zebraliśmy chętne osoby i przygotowaliśmy się do wyjazdu z naszymi intencjami. Głównym pomysłodawcą pielgrzymki był Robert ( ten od jagodzianek ), trudy organizacji przejął Jakub, któremu zdarza się "ściemniać". Aby się dostać w miarę blisko ołtarza wyruszyliśmy o 5 rano z ośrodka na pociąg w Poraju. W pociągu było bardzo ciasno bo oprócz pielgrzymów jechała również spora część ludzi do pracy. Po przyjeździe do Częstochowy zaopatrzyliśmy się w bułki i wodę mineralną do picia i powoli zmierzaliśmy alejami w górę aby znaleźć dogodne miejsce. Natłok ludzi był ogromny. My postanowiliśmy zatrzymać się w parku za stawkiem przed telebimem gdyż bliżej nie było już miejsca. Przed Mszą Św. poszliśmy do spowiedzi, a właściwie do spowiednika, który słuchał spowiedzi na ławkach w parku. Taka nietypowa spowiedź spodobała się nam, bo była bardziej osobista - nie było kratki pomiędzy spowiednikiem a spowiadającym się. Około godziny wyczekiwania, modlitwy i śpiewów wszyscy doczekali się wjazdu Papieża na Jasną Górę. Na twarzach każdego pielgrzyma zagościł uśmiech. Widać było emanujące szczęście z pielgrzymów z całego świata. Po Mszy Św. wróciliśmy do ośrodka dwoma pociągami gdyż był taki tłok, że nie zmieściliśmy się wszyscy do jednego.

Były to dla nas wyjątkowe chwile.

 

Simi...